Zespół imiennik.eu

Imiona, które wyszły z mody – i te, które wróciły z martwych. Dekada w rejestrach

Lena była drugim najpopularniejszym imieniem w Polsce. Dziś jest czterdziesta czwarta. Porównaliśmy roczniki 2015 i 2025 i sprawdziliśmy, czy stara reguła stu lat faktycznie działa na polskich danych.

Roześmiana kilkuletnia dziewczynka bawiąca się na dworze

1. Lena spadła z drugiego miejsca na czterdzieste czwarte

W 2015 roku Lena była drugim najczęściej nadawanym imieniem w Polsce – 226,8 nadania na każde 10 tysięcy dzieci. W 2025 roku to samo imię zajmuje 44. miejsce z wynikiem 74,9. Spadek jest równy i nieprzerwany: 283,1 w 2013 roku, 198,7 w 2017, 134,9 w 2021, 90,8 w 2024. Nie stało się nic gwałtownego. Po prostu przez dekadę ubywało rodziców, którzy sięgali po to imię.

Lena nie jest odosobniona. Porównaliśmy rocznik 2015 z rocznikiem 2025 w rejestrze PESEL i wyszły z tego dwie listy: imiona, które w ciągu dziesięciu lat straciły najwięcej, oraz te, które wróciły z niebytu. Przy okazji sprawdziliśmy regułę, którą onomastycy powtarzają od trzydziestu lat – że imię potrzebuje mniej więcej stu lat, żeby znów zabrzmieć świeżo. Na polskich danych da się ją przetestować, i wynik jest zaskakująco czysty.

2. Skąd te liczby: rejestr, nie statystyka urodzeń

Wszystkie dane pochodzą ze zbioru „Imiona nadawane dzieciom w Polsce” udostępnianego przez Ministerstwo Cyfryzacji na portalu dane.gov.pl (zbiór 219, aktualizacja roczna). Zbiór opisuje imiona nadane dzieciom zarejestrowanym w rejestrze PESEL w danym roku – to nie jest to samo co liczba urodzeń w Polsce. Dziecko, które otrzymało numer PESEL po przyjeździe do kraju, trafia do rocznika rejestracji. Dlatego suma nadań w zbiorze rozjeżdża się ze statystyką urodzeń żywych GUS i nie należy tych dwóch liczb zestawiać.

W rocznikach, które porównujemy, jest 409 615 pierwszych imion (2015) i 246 192 (2025). Rocznik skurczył się o 40 procent, więc liczby bezwzględne nie nadają się do porównań – przy takim spadku prawie każde imię „traci”. Wszędzie niżej podajemy więc udział na 10 tysięcy nadań w danym roku, a liczby bezwzględne tylko tam, gdzie mówią coś osobno.

Zbiór ma jeszcze jedno ograniczenie: pomija imiona nadane mniej niż dwa razy w roku, a przed 2013 rokiem próg wynosił pięć. Dlatego wszystkie porównania zaczynamy od 2013 roku, kiedy zasada jest już jednolita.

3. Imiona, które się zestarzały

Największe dziesięcioletnie spadki udziału, rocznik 2015 wobec rocznika 2025:

  • Patrycja – 24,4 → 5,1 na 10 tys. (93. → 229. miejsce)
  • Błażej – 20,2 → 4,3 (108. → 244.)
  • Sebastian – 35,6 → 8,4 (79. → 178.)
  • Patryk – 39,8 → 9,5 (78. → 168.)
  • Alan – 78,7 → 19,9 (37. → 110.)
  • Mateusz – 93,8 → 25,1 (31. → 93.)
  • Nikola – 88,8 → 25,3 (33. → 92.)
  • Natalia – 124,4 → 36,2 (21. → 75.)
  • Martyna – 62,4 → 18,3 (53. → 119.)
  • Bartosz – 90,0 → 27,1 (32. → 87.)
  • Lena – 226,8 → 74,9 (2. → 44.)

Na liście widać dwie różne grupy. Mateusz, Sebastian, Patrycja i Paulina to imiona, które szczytowały w latach dziewięćdziesiątych – dziś noszą je rodzice w wieku od dwudziestu kilku do czterdziestu lat. Lena, Nikola, Alan i Julia należą do boomu z lat dwutysięcznych, czyli do starszego rodzeństwa dzisiejszych noworodków. Wspólne mają to, że dla rodzica wybierającego imię w 2025 roku brzmią jak imiona kogoś, kogo zna osobiście.

Śpiący noworodek płci męskiej owinięty w jasny kocyk
Rocznik 2025 to 246 192 pierwsze imiona w rejestrze PESEL.

4. Imiona, które wróciły z martwych

Po drugiej stronie zestawienia stoją imiona, które w 2015 roku były rzadkością, a dziś mieszczą się w pierwszej setce:

  • Jaśmina – 2,3 → 39,2 na 10 tys., ponad siedemnastokrotnie (284. → 70. miejsce)
  • Teodor – 4,5 → 49,6, blisko jedenastokrotnie (210. → 58.)
  • Wanda – 3,2 → 26,6, ponad ośmiokrotnie (244. → 89.)
  • Henryk – 5,0 → 40,0, ośmiokrotnie (203. → 69.)
  • Rozalia – 9,6 → 73,7, ponad siedmiokrotnie (157. → 46.)
  • Aurelia – 8,4 → 51,5, sześciokrotnie (167. → 56.)
  • Florian – 3,1 → 16,2 (247. → 126.)
  • Stefania – 3,0 → 15,6 (255. → 131.)
  • Kazimierz – 5,9 → 24,8 (188. → 96.)
  • Apolonia – 4,5 → 19,0 (209. → 115.)
  • Klara – 20,9 → 95,5 (104. → 31.)

Zmiana sięga też samego szczytu rankingu. Nikodem był w 2015 roku 41. imieniem w Polsce, a w 2025 jest pierwszym. Leon awansował z 40. miejsca na trzecie, Ignacy z 69. na ósme, Laura z 43. na jedenaste. Topka nie jest już tą samą listą z przetasowaną kolejnością – to w dużej części inny zestaw imion.

5. Nie każdy powrót jest powrotem

Jedno imię wygląda w tych zestawieniach na największy skok dekady i nie należy do żadnego retro trendu. Mark urósł z 0,9 do 21,2 na 10 tysięcy, ale kształt tego wzrostu jest inny niż u pozostałych: 5,4 w 2021 roku i 16,3 w 2022. Trzykrotny skok w ciągu jednego roku, a potem stabilizacja. Podobnie zachowały się Sofia (7,1 → 12,6 w tym samym momencie) i Bogdan (2,2 → 4,1).

To nie jest zmiana mody, tylko zmiana w tym, kto trafia do rejestru. Od 2022 roku numery PESEL otrzymały dzieci rodzin, które przyjechały do Polski z Ukrainy, a ich imiona wchodzą do statystyki rocznika rejestracji. W zbiorze widać też zapisy transliterowane – Oliviia czy Miia to warianty zapisu, a nie nowe imiona. Przy czytaniu rankingów trzeba te pozycje trzymać osobno, bo inaczej łatwo pomylić migrację z modą.

Dla kontrastu Zoja, którą można by podejrzewać o to samo, rośnie zupełnie inaczej: 2,9 w 2013 roku, 6,6 w 2017, 14,1 w 2021, 14,3 w 2022, 24,7 w 2025. Żadnego skoku w 2022 roku, tylko równa krzywa przez dwanaście lat. To jest polski trend.

6. Reguła stu lat i test na polskich danych

Pamela Redmond i Linda Rosenkrantz opisały w książce „Beyond Jennifer & Jason” (1988) prawidłowość nazwaną regułą stu lat: imię potrzebuje mniej więcej wieku, żeby zrzucić z siebie skojarzenie ze starością i znów zabrzmieć świeżo. Towarzyszy jej mechanizm zwany unikaniem pokolenia dziadków – rodzice omijają imiona własnych rodziców, a sięgają po imiona pradziadków. Zespół Mi Jin Lee i współpracowników w pracy „Evolution of popularity in given names” (2015) pokazał na danych z Korei, Quebecu i Stanów Zjednoczonych, że popularność imion rośnie i opada w rytmie mniej więcej jednego pokolenia, a wyraźne zmiany różnorodności imion sygnalizują zmiany społeczne.

Ta reguła daje przewidywanie, które da się sprawdzić. Jeśli działa, w polskich danych powinny wracać imiona pokolenia pradziadków, urodzonych mniej więcej między 1900 a 1930 rokiem, a nie imiona pokolenia dziadków z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Podzieliliśmy więc imiona na dwie takie grupy i porównaliśmy rocznik 2015 z rocznikiem 2025.

Pokolenie pradziadków rośnie, i to mocno: Wanda ponad ośmiokrotnie, Henryk ośmiokrotnie, Rozalia ponad siedmiokrotnie, Aurelia sześciokrotnie, Florian i Stefania ponad pięciokrotnie, Kazimierz i Apolonia ponad czterokrotnie, Jadwiga blisko czterokrotnie. Helena i Antonina przekroczyły sto nadań na 10 tysięcy i są dziś imionami z pierwszej trzydziestki.

Pokolenie dziadków stoi w miejscu albo się cofa. W całym 2025 roku Grażyna została nadana 7 razy, Zdzisław 8, Janusz 8, Jolanta 14, Bożena 16, Mariola 2. Marek i Andrzej straciły w dekadzie odpowiednio 43 i 36 procent udziału. Z tego zestawienia wyłączyliśmy Bogdana, którego wzrost ma opisany wyżej kształt migracyjny, oraz Wiesława, który w 2015 roku nie przekroczył progu publikacji, więc nie ma od czego liczyć zmiany.

Różnica między tymi dwiema grupami jest na tyle duża, że trudno ją zrzucić na przypadek. Reguła stu lat opisuje polskie rejestry poprawnie: wraca pokolenie pradziadków, a imiona dziadków na razie nie wracają wcale.

Przy tej okazji prostujemy własny tekst. W marcowym zestawieniu napisaliśmy o powrocie Wiesława i Zdzisława oraz o tym, że na porodówkach zameldowała się Grażyna. Pełne dane za 2025 rok tego nie potwierdzają: mowa o 3, 8 i 7 nadaniach w skali kraju. To pojedyncze przypadki, nie trend.

7. Czołówka obejmuje coraz mniejszą część rocznika

Dziesięć najpopularniejszych imion obejmowało w 2013 roku 22,33 procent wszystkich nadań. W 2025 roku jest to 19,00 procent. Czołówka nadal istnieje, ale obejmuje coraz mniejszą część rocznika – rodzice rozchodzą się po dłuższej liście imion. To dokładnie ten sygnał, który Lee i współpracownicy wiążą ze zmianą społeczną.

Widać to nawet po zwycięzcach. Zofia miała najwyższy udział w 2017 roku (199,8 na 10 tysięcy), a w 2025 roku ma 179,3 – wciąż siódme miejsce, ale poniżej własnego szczytu. Franciszek szczytował w 2021 roku (194,5), a w 2025 ma 184,7. Gaja, którą w marcu opisaliśmy jako imię notujące rekordowe skoki, od czterech lat się nie rusza: 21,8 w 2021 roku i 19,4 w 2025. Wzrost się skończył, zanim zdążyliśmy o nim napisać.

8. Co z tego wynika przy wyborze imienia

Jeśli zależy Wam na imieniu, które za trzydzieści lat nie będzie brzmiało jak data urodzenia, w danych widać dwa bezpieczne kierunki. Imiona, które nigdy nie opuściły czołówki – Zofia, Jan, Antoni – zmieniają udział powoli i w obie strony, więc starzeją się najwolniej. Imiona pokolenia pradziadków wciąż rosną i nie widać jeszcze ich szczytu. Najwięcej ryzyka niosą te, które właśnie teraz notują rekordy, bo za dwadzieścia lat to one trafią na listę z sekcji trzeciej.

Te liczby nie mówią jednak o wszystkim. Udział w roczniku nie odpowie Wam, czy imię pasuje do nazwiska ani czy ktoś w rodzinie już je nosi. Ranking pokazuje tylko, co robią inni rodzice. Decyzję podejmujecie sami, a Wasze dziecko będzie z nią żyło dłużej niż jakakolwiek moda.